One Shot-Wspomnienia
~Narrator~
Czy warto poświęcić się dla bliskich? Miłości do matki,której się nie zna? Camila to dziewczyna z marzeniami,talentem,pasją.Obdarzona miłością ciemnoskórego chłopca o imieniu Broadway.Kochała go bardzo,nawet o wiele bardziej niż swoją rodzinę,której znała tyle,co nic,ponieważ dużo pracowali i nie mieli czasu do własnej córki.Cami wychowała się bez mamy.Miała tylko ojca i macochę.Przez naukę w Studio 21 do jej serca zapukała miłość przyjaciółek:Violetty i Francessci. Muzyki uczyła się już ponad 2 lata, ale jednak dopiero teraz poczuła więź również z tańcem.On-Brodway,chłopak o ogromnym sercu,potrafi kochać,pocieszać.Najlepszy tancerz w całej szkole.Z Camilą łączyła go wielka miłość i nieograniczone uczucie.Nie potrafili bez siebie żyć,ale jednak on będzie musiał się nauczyć funkcjonować bez swojej wybranki serca,a dlaczego?
~Camcia~
Po poznaniu matki biologicznej dowiedziałam się,że ona jednak ma tam swoją wymarzoną posadę i biuro nieruchomościowe.Ale przecież obiecała,że wróci do mnie i zamieszkamy tutaj w BA*.Nie potrafię powiedzieć Brodwayowi o moim wyjeździe do Meksyku.To tak daleko.Bardzo kocham mojego chłopaka i nie chciałam go zostawiać.Wylatuję już jutro..Jesteś najgorszą dziewczyną na świecie-pomyślałam i zasnęłam.Wczesnym rankiem spakowałam walizki do samochodu ojca,a sama poszłam się odświeżyć,żeby nie było widać,że przepłakałam pół nocy.Wykąpałam się i ubrałam w to.Zrobiłam ostry makijaż i zeszłam do auta.Droga na lotnisko dłużyła się nie miłosiernie.Postanowiłam napisać esemesa do przyjaciółki i prosić ją o opiekę nad moją wielką miłością.
Do:Fran,Violki
,,Przepraszam kochane,ale musiałam wyjechać.Kocham was<3 Proszę zaopiekujcie się Brodawykiem..;*Kocham i życzę wam szczęścia"~Camcia
Już po chwili otrzymałam wiadomość od dziewczyn
,,Ale jak to wyjeżdżasz??Gdzie i dlaczego?"~Francessca
Nie miałam już siły,więc wyłączyłam telefon i usadowiłam się wygodnie w fotelu samolotu.
~Brodway~
Dzisiaj nie widziałem się ze swoją dziewczyną,nawet w szkole jej nie było.Pytałem przyjaciół,czy coś wiedzą,ale znowu nic.Zauważyłem,że kłamały.Chciałem jeszcze raz z nimi pogadać,ale tak na poważnie.
-Fran,Vilu możemy pogadać?-zapytałem z zaniepokojeniem
-Jasne.-odpowiedziały chórkiem
-Bo zauważyłem,że jest coś nie tak.Gdzie jest Camila?
-Fran musimy mu powiedzieć.-oznajmił jedna z dziewczyn,Viola
-Nie możemy..
-Proszę was,martwię się.Powiedz Violu co wiesz.-poprosiłem
-Przeczytaj to.-Fran pokazała mi wiadomość z rana od mojej laski.
-Gdzie jest? Dlaczego wyjechała?Czemu mi nic nie powiedziała?-wpadłem w furię
-Bro my też nic nie wiemy,uwierz nam.Nawet pisałam do niej,dzwoniłam,żeby się dowiedzieć coś na temat jej wyjazdu.-w oczach dziewczyn dostrzegłem przerażenie,żal,smutek i zaniepokojenie
-Kochałem ją,a ona mnie zraniła.Mogła nam powiedzieć,przecież wy się przyjaźnicie,a my kochamy-powiedziałem i wyszedłem,chciałem ukryć swój smutek i rozpacz.
Wybiegłem ze Sudio. Usiadłem na przypadkowej ławeczce w parku.Momentalnie z oczu polał się strumień łez.Tak jestem babą,płaczę po stracie dziewczyny...Inni by się cieszyli i korzystali z wolności,ale nie ja...Nie jestem taki.Kochaliśmy się,wspieraliśmy.Wiedziała przecież,że mogła mi ufać i wyżalić się.Postanowiłem nie poddawać się,dzwonić,pisać,szukać jej..
~Miesiąc później~
Camili nadal nie było.Nie mieliśmy kontaktu żadnego.W tym czasie dużo myślałem,nawet w ciszy sobie popłakiwałem. Nikt tak naprawdę nie wiedział jak tęsknię,cierpię.Tylko dziewczyny próbowały do mnie dotrzeć. Byłem niedostępny.Nie dostrzegałem miłości i poświęcenia innych.Dopiero po tym trudnym miesiącem zmieniłem się w bad boya.Całowałem przypadkowe dziewczyny,sypiałem z nimi,piłem,paliłem i trochę ćpałem nawet,imprezowałem.
-Bro co ty robisz?Jak możesz?-dziewczyny zadawały tysiące pytań
-Nic w tym złego,że palę!-odkrzyknąłem i chciałem odejść,ale dziewczyny mnie unieruchomiły
-Rzuć to!Uzależnisz się,a nie warto.
-To nie wasza sprawca co jem,robię,palę,piję.Nie jesteś moją matką!-wydarłem się na Fran
-Owszem nasza.Kochamy Cię jak brata.Martwimy się.Wróć do nas,do Studia.-zaproponowały
-Nie!-krzyknąłem i odszedłem
Po tej całej aferze z byłymi przyjaciółkami wróciłem do domu,zjadłem posiłek,odświeżyłem się i skakałem po kanałach w telewizji. .W pewnym momencie coś przykuło moją uwagę.Były to ,,Wiadomości z kraju i ze świata".W telewizji ujrzałem tę znajomą twarz.Rude włosy,piękne oczy.Znowu z oczu popłynęły mi łzy,kiedy usłyszałem,że nie żyje.Wraz z matką zginęła w wypadku samochodowym.Prawdopodobnie auto jechało za szybko i uderzyło w słup elekryczny,a on przewrócił się i wpadł na kobiety.Ostatnie zdanie mnie załamało:młodsza z ofiar była w trzecim miesiącu ciąży..Rozkleiłem się. Zamknąłem się w pokoju przeglądając wspólny album,który zrobiliśmy razem w dzień naszej tygodnicy.
Tutaj była taka odważna,piękna.Robiliśmy wtedy sobie sesję zdjęciową w domu mojej matki...
To jest fotka z urodzin mojego Aniołka,dziewczyny wtedy nieźle zabalowały!
Jej pierwszy duet z Lu!
Selfie z rana jak śmietana! Focia z przed dwóch lat,kiedy Cami poznała Fran i Violkę..
.jpg)
Tutaj byliśmy tacy szczęśliwi ;c
Nasz pierwszy pocałunek,taki słodki-Cmok,cmok!~Maxi
Zamknąłem ten album.Tyle wspomnień,pocałunków...Wszystko prysło z czarem losu.Wziąłem parę tabletek i popiłem alkocholem.Zasnąłem na wieki.
_____________________________________________________________________
Bardzo,ale to bardzo was przepraszam za takiego beznadziejnego One Shota,ale w połowie mnie zacięło ;c A szczególne przeprosiny kieruje do Ciebie Pariii <3,ponieważ zamówiłaś sobie go,a ja ci wyskakuję tutaj z takim badziewiem ;((Następny będzie lepszy ;** Życzę miłego czytania <3
_________________________________________
.jpg)




Nie jest beznadziejny. Dla mnie wręcz przeciwnie ;))
OdpowiedzUsuńZacięłam się w połowie ;c ale dziękuję za każdy komentarz <3
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń