czwartek, 21 maja 2015

Z długą przerwą,ale jest..+ Notateczka ;)

One Shot-Jedna noc w Twoim życiu może zmienić tak wiele

część 1

Ona-Gery,ma 18 lat,bardzo kochała swojego chłopaka,ale stało się..Popełniła błąd.Czy będą tego konsekwencje?
On-Leon,ma 19 lat,został zraniony przez osobę,którą kochał nad życie.Jak poradzi sobie z trudną prawdą?
Jej dawny przyjaciel-Alexander,ma 19 lat,mądry,przystojny chłopak.Kogo tak naprawdę kocha?Czy zrobił to specjalnie,żeby cierpiała?

~Gery~
Przy Alexie czułam się tak wyjątkowo, szczęśliwie, bezpiecznie, bardzo kochana. Całkiem inaczej niż przy Leonie. Wcale nie żałuje zdrady i tego,że  brunet mnie nakrył na gorącym uczynku. Fakt kochałam Leośka ale nasz związek od paru dni był oparty tylko na kłótni, ale wczorajsza noc sprawiła,że utonęłam w oczach, ciele swojego przyjaciela.Zanim się obejrzałam był już ranek, ale nie  byłam w łóżku Alexandra,tylko w swoim.Chyba(?).Zaskoczyło mnie to. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Wstałaś już księżniczko? Bo atrakcje dzisiejszego dnia na ciebie czekają.- na wylot mogłam dostrzec, że Andres się bezczelnie uśmiecha tylko dlatego, że mógł mnie obudzić
- Andy wejdź, a nie rób sobie ze mnie jaj.- wpuściłam go do środka
- Myślałem,że Alex cie poinformował co dzisiaj robimy.
- Nie, ale wspominał o jakieś niespodziance.- uśmiechnęłam  się złośliwie
-A no fakt! Kurwa zapomniałem! On mnie zabije- Andres się wkurzył
-No nie denerwuj się aż tak, nic mu nie powiem, to będzie nasza tajemnica. Haha przynajmniej będę miała czym cie szantażować.- wybuchnęliśmy śmiechem
-Ejej coś ty powiedziała?- zapytał ze smutkiem na twarzy
- Dobra już nie smutaj. Wyjdź bo nie zejdę w piżamie. Muszę się ogarnąć.- oznajmiłam
Chłopak wyszedł. Boże jak oni uwielbiają mnie wkurzać-pomyślałam
~ 3 godziny później~
-Dziękuję chłopaki za ten uroczy dzień. - powiedziałam
-Spoko. Kocham Cię.-powiedział Alexander namiętnie mnie całując
Dzisiejszy dzień minął dość fajnie. Chłopaki nie dawali mi oraz mojemu nowemu chłopakowi ani chwili dla siebie. Więc nic takiego się nie działo.  Byliśmy w kinie, na obiedzie, spacerze. Szybko moim zdaniem ten czas minął. Potem około godziny 22 wieczorem postanowiłam wziąść prysznic. Wyjęłam z mojej ogromnej szafy wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Ciepła woda pomogła mi się odprężyć.
~Chwilę później~
Padłam na łóżko ze zmęczenia. W pewnym momencie znowu ktoś mnie zbudził ze snu.
- Myszko śpisz?-ktoś zapytał zza drzwi, byłam tak zmęczona, że nie rozpoznałam głosu
- Kimkolwiek jesteś daj mi spokój, bo śpię
- Oj tam misia. Mogę wejść?- spytał
-Jak musisz.- odpowiedziałam zmęczona
Chłopak wszedł. Był to Leon. Na początku  myślałam, że to mój ukochany,ale myliłam się. Brunet nagle pokazał swoją ,,drugą twarz".
-Dziwko jak mogłaś mi to zrobić??- nie wiedziałam o co mu chodzi, na kilometr czuć było od niego fajki i alkohol
- O czym ty mówisz?- zapytałam przestraszona, bałam się go bo nigdy taki nie był
- O zdradzie! Pożałujesz tego małolato!- krzyczał
-Nie nazywaj mnie tak! Sam mnie zaniedbywałeś, ciągle miałeś do mnie jakieś "ale"!- rozpłakałam się
-No i? Ale nigdy cię nie zdradziłem dziwko! - chłopak krzyczał na cały dom
Bardzo się go bałam. Nigdy taki nie był. To przez ten alkohol. To dlatego nie było go w domu przez cały dzień.
-Nazywaj mnie jak chcesz, ale nigdy nią nie byłam i nie będę!- strach ogarnął moje ciało
- Ty masz zamiar mi się stawiać?- brunet wybuchnął
Po chwili rzucił mną o ścianę.
- Zawsze byłaś i będziesz moja! To ja cię stworzyłem i nawet nie warz się przeciwstawiać!- nadal krzyczał
Upadłam na ziemię i schowałam głowę w kolana. Przez upadek uderzyłam głową w ścianę. Wszystko działo się w ułamku sekundy. Nagle poczułam ból. On rzucił mną na łóżko.
-Zdejmuj z siebie te ubrania.- powiedział pół nagi, bo tylko w samych bokserkach.
-Nie!- krzyknęłam z bólu
Pożałowałam tego co powiedziałam, bo on sam zdarł ze mnie ubrania. Bez żadnego przygotowania tak  znienacka włożył swoje ogromne przyrodzenie we mnie. Próbowałam się bronić, ale to na nic. Poruszał nim coraz szybciej i mocniej. Chwilkę później oby dwoje doszliśmy. To była najgorsza noc w moim życiu.Na sam koniec mnie uderzył w policzek.
_______________________________________________________________________________
Siemcia ;)) Jak już tutaj jestem to chcę na wstępie podziękować mojej stałej czytelniczce-Patiii <3,która podpowiedziała mi w wyborze bohaterów,bo miałam dylemat ;c jeszcze raz dziękuję kochana :*:*:*
Po drugie chciałabym was przeprosić za taką długą nieobecność ;* ale jestem ;)) A ten One Shot powstał już chyba z rok temu (dobra przesadzam xD przyznaję,że nie pamiętam dokładnie ;() ale mniejsza o to ;D Występowali w nim całkiem inni bohaterowie,nie powiązani z tym blogiem xD I co myślicie? Komentarz=Motywacja! Pamiętaj <3 Kocham was ;**

sobota, 9 maja 2015

Konkursowa praca :) Najpiękniejszy Os..

Siemka, zanim przejdę do One Shota,to powiem tylko tyle: miałam ogromny problem z wybraniem najlepszej pracy,zajęło mi to cały wczorajszy dzień,dlatego wyniki się opóźniły ;/ Teraz już One Shot,który napisała ~Patiii Oto jej praca konkursowa:
ONE SHOT 'Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości...
‘Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie.’



Zupełnie inaczej jest, jeżeli masz ko­goś, kto cię kocha. To ci da­je setkę po­wodów, aby żyć. Ja ich nie mam.

Jeden rok.. dwanaście miesięcy, trzysta pięćdziesiąt pięć dni.. pięćdziesiąt dwa tygodnie, pięćset dwadzieścia pięć tysięcy sześćset  godzin i trzy miliony sto pięćdziesiąt trzy tysięcy sześćset  sekund – przez tyle czasu człowiek może upaść na dno. Może..
Nasza bohaterka – Francesca Cagiva właśnie przez ten czas odcięła się od świata. Siedziała w pokoju, płakała i piła wodę. Jeśli chodzi o jedzenie – jadła, ale rzadko.
Jej czarne włosy opadają na bladą skórę i podpuchnięte od płaczu oczy.
Większość z Was zastanawia się dlaczego.. czym to może być spowodowane ?
A niektórzy myślą ‘ Jak ona mogła się tak zaniedbać ?! Wygląda okropnie !’ lub ‘ Użala się nad sobą..’ lecz akurat to nie była prawda.
Prawda była inna. Prawda była okrutna, prawda była brutalna.  Jej chłopak – Marco.. Praktycznie były chłopak..  Zmarł. Umarł. Nie wytrzymał..
Kochał ją ponad życie. Kochał.. ale bał się. Bał się brutalnej prawdy. Okłamywał ją. Nie potrafił.
Niby przypadkowe spotkanie, a tyle w ich życiu zmieniło. Byli.. byli szczęśliwi. Ale nie tego dnia.. 15 listopada 2014..
Para była pokłócona. Marco coraz mniej był zaangażowany w związek.
Ale dlaczego ? Bo chciał coś powiedzieć..
Ale co ? ...
Po prostu nie potrafił. Chciał, tak bardzo chciał.. Ale nie miał odwagi przyznać się do błędu. Pieprzony egoista.
Gdy chciał jej wszystko wytłumaczyć – nie chciała go słuchać.  Lecz nie miała wyboru..
-Myślę o tym jak ci to powiedzieć. Myślę i nie mogę przestać. Ale proszę wysłuchaj mnie. Zapomniałem o wszystkim bo próbuję ci coś powiedzieć, ale nie umiem. Nie potrafię..Byłem w więzieniu. Zgwałciłem moją byłą dziewczynę, która chciała ze mną zerwać. Zgwałciłem, podciąłem gardło i schowałem zwłoki. Znaleźli mnie, siedziałem. Nie wytrzymałem – uciekłem.  Wtedy chciałem zmienić swoje życie.. Zmieniłem fryzurę, zmieniłem styl.. Chciałem to zacząć od początku. Zakochałem się. Po uszy. W tobie. Ale musiałem ci to jakoś powiedzieć.. Ja się zmieniłem. Francesca, nie opuszczaj mnie ! – powiedział.
Dziewczyna stała w osłupieniu. Jej oczy zaszkliły się. Odeszła, bez słowa. Rzuciła pierścionek zaręczynowy w kąt. Nie wróciła.
Tydzień później dowiedziała się, że Marco nie żyje. Powiesił się. Przyczyny nie znał nikt, tylko ona. Wróciła do domu. Ich domu. Siedziała cały rok na kanapie płacząc i wspominając. Oglądała album ze zdjęciami. Czytała posty opublikowane na twitterze przez nią jak i jego.



Żyj tak, żeby płakali po Tobie, a nie przez Ciebie.


Właśnie dziś.. dziś mija rok. Pierwszy raz wstała. Wstała, podeszła po ciuchy – jak zawsze czarne. Ubrała czarną spódnicę, czarne rajstopy, czarne glany i czarną bluzkę. Nałożyła czarną kurtkę i wyszła.
Szła na cmentarz.
Kiedy się tam znalazła, poszukała jego grobu. Popatrzała. Zaczęła płakać.
Już powinny się jej zmarnować łzy po 356 dniu płaczu ale nie..
Podpaliła znicz i usiadła na ławkę. Myślała o nich.. Nie wiedziała co się z nimi stało, ale dobrze pamiętała to wspomnienie jakby było ono wczoraj..
Deszcz zaczął padać – nie odchodziła. Deszcz zaczął lać – siedziała. Przyszła burza – nie ruszała się z miejsca.
A może właśnie chciała śmierci ?
Przemoknięta wstała. Udała się do wyjścia. Widziała ludzi uciekających do domu, z małymi dziećmi.. Pary całujące się w deszczu.. Kiedyś też tak miała. Kiedyś..
Tak idąc zamyśliła się i wpadła na pewnego pana.
-Przepraszam – powiedziała nawet nie patrząc i już chciała odchodzić, ale on zawołał :
-Poczekaj.
Popatrzała na niego swoim pustym wzrokiem. On na nią też. Byli w podobnej sytuacji.. Oby dwoje bladzi, wychudzeni, smutni, z podpuchniętymi oczami..
-Jestem Diego – uśmiechnął się blado i podał jej dłoń. Patrzała.. pierwszy raz od 12 miesięcy coś powiedziała: Francesca..
I tak właśnie zaczęła się ich znajomość. Chłopak – Diego zaprosił Fran do siebie. Porozmawiali. Wyżalili się sobie.
Ona – dowiedziała się, że Diego jest chłopakiem z sierocińca. Nie miał nikogo. Nigdy. Uciekł z domu dziecka, żył sam. Miał przygodę z narkotykami, odwykiem, dilerami..
Czuła się przy nim inaczej. Mówiła otwarcie, nie wstydziła się.  Czuła się dobrze.
-A kiedy masz urodziny ? – zapytał. Posmutniała. Łza zakręciła jej się w oku
-Dzisiaj – odpowiedziała – wiesz co ja już może pójdę..
-Nie, poczekaj. Nigdzie nie pójdziesz. Najpierw będziemy świętować twoje urodziny – chłopak poszedł po szampana. Otworzył go i wypili dwa kieliszki. Złożył jej życzenia.. Przytulił ją.
 Rozmawiali, jak przyjaciele od dzieciństwa.
Ale dzień się skończył. Odeszła. Chciała iść sama – odprowadził ją. Objął ją żeby nie zmarzła.
Niby wszystko jak w bajce..
Powróciła do tego miejsca w którym siedziała cały rok. Już gdy poczuła ten zapach zaczęła płakać. Była sama, samotna. I właśnie tego nienawidziła. Nienawidziła samotności.




Samotność. Boli jak oparzenie, przypomina o sobie jak trauma.

Oprócz Marco nie miała nikogo. Sama mu się dziwiła, że ją lubił, a raczej kochał.
Kolejna samotna noc, kolejna przepłakana noc.  Nie znam osoby, która rodziła sobie jak Fran. Inni już dawno by się zabili..
Rankiem wstała, poszła do łazienki i spojrzała w lustro. Nie widziała niczego dziwnego. Widziała chudzielca który wygląda jak potwór. Nie przejmowała się. Wzięła tabletkę i wyszła.
Szła na spacer. Znowu go spotkała.
I tak było przez kolejny miesiąc. Polubili się. Chociaż ona w ogóle się do niego nie uśmiechała, polubiła go.
Czasami zastanawiała się czy mógłby zająć miejsce w jej sercu. Kochała Marco, ale ją zranił. Zranił i odszedł. Była na niego zła, ale i na siebie. Miała wyrzuty sumienia. Chciała mu być wierna.. choć go nie ma.
Znów nadszedł wieczór. Zaczęło lać. Szli przytuleni do siebie. Wszystko było dobrze, gdyby nie nadjeżdżający samochód. Pijany kierowca spowodował wypadek..


Pewnego dnia obudzisz się i dojdzie do ciebie ile dla ciebie znaczę, i kiedy ten dzień nadejdzie ja obudzę się obok chłopaka, który o tym już wiedział.

Obudziła się. Otworzyła oczy – znajdowała się w całym białym pomieszczeniu.  Spojrzała w lewo – siedział. Siedział obok niej. Uśmiechnął się..
-Francesca – powiedział.
Popatrzała w jego oczy. Nie mogła wytrzymać. On tak samo. Po chwili ich wargi się dotknęły i złączyły w pocałunku.
Kiedy się od siebie odsunęli, pierwszy raz od roku i miesiąca uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się, szczerze.
-Wiem, że znamy się krótko. Wiem, że teraz masz mnie za wielkiego debila ale ja nie wytrzymałem. Przepraszam. Jesteś jedyną osobą która mnie rozumie. Od pierwszej chwili wiedziałem, że jesteś wyjątkowa. Ale i tak to niczego nie zmienia. Przepraszam – powiedział i już miał odchodzić, ale ona pociągnęła go za rękę i namiętnie pocałowała.

"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy."

Wszystko było dobrze. Ładnie im się układało. Niby lepiej być nie mogło.. Ale zobaczyła go z inną. To zabolało. Całowali się. Uciekała do domu. Nie wytrzymała. Biegł za nią.
Gdy była w domu pobiegła do tego miejsca gdzie powiesił się Marco. Zamknęła drzwi. On pukał, chciał je wyważyć. Krzyczał, żeby nie popełniła błędu którego pożałuje..
-Francesca, to nie tak ! Ja wiem jak ty się teraz czujesz, że ty jesteś na mnie zła. Ale daj mi to wytłumaczyć. Wiem, że czasu nie cofnę ale to nie tak jak myślisz. Ona była dziewczyną mojego dilera.. Proszę otwórz.
Po 10 minutach odszedł. Zawiadomił policję o całej sprawie ale sam odszedł. Nie potrafił tego wytrzymać. Nie chciał tego widzieć..
Ona biła się z myślami. Teraz albo nigdy.. Po co ma tyle cierpieć ? Cierpiała na Ziemi. Teraz będzie cierpieć w piekle.
Wzięła sznur i nieśmiało włożyła na swoją głowę. Zawahała się.. Szybko złapała telefon bo usłyszała jak ktoś do niej dzwoni. Odrzuciła połączenie. Włożyła całą głowę w sznur i zawiązała go. Usłyszała ostatnią wiadomość – ma wiadomość głosową. Swoją bladą rączką kliknęła na jeden z przycisków. Spadł jej telefon. Umierała. Nie czuła, nie słyszała. Tylko płakała..
Gdy już zakończyła swoje życie z telefonu wydobyła się wiadomość :
Hej skarbie, to ja. Dzwonię, by powiedzieć, że kocham Cię bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mocno. Chcę byś wiedziała, że jesteś moją księżniczką...jesteś warta całej miłości świata. Jesteś miłością mojego życia.


_________________________________________________________________________
I jak się podoba?Bo mi bardzoo <3 Utalentowana dziewczyna z niej prawda?:*








wtorek, 5 maja 2015

Brak weny i przeprosiny za taki beznadziejny One Shot ;c

One Shot-Wspomnienia


~Narrator~
Czy warto poświęcić się dla bliskich? Miłości do matki,której się nie zna? Camila to dziewczyna z marzeniami,talentem,pasją.Obdarzona miłością ciemnoskórego chłopca o imieniu Broadway.Kochała go bardzo,nawet o wiele bardziej niż swoją rodzinę,której znała tyle,co nic,ponieważ dużo pracowali i nie mieli czasu do własnej córki.Cami wychowała się bez mamy.Miała tylko ojca i macochę.Przez naukę w Studio 21 do jej serca zapukała miłość przyjaciółek:Violetty i Francessci. Muzyki uczyła się już ponad 2 lata, ale jednak dopiero teraz poczuła więź również z tańcem.On-Brodway,chłopak o ogromnym sercu,potrafi kochać,pocieszać.Najlepszy tancerz w całej szkole.Z Camilą łączyła go wielka miłość i nieograniczone uczucie.Nie potrafili bez siebie żyć,ale jednak on będzie musiał się nauczyć funkcjonować bez swojej wybranki serca,a dlaczego?

~Camcia~
Po poznaniu matki biologicznej dowiedziałam się,że ona jednak ma tam swoją wymarzoną posadę i biuro nieruchomościowe.Ale przecież obiecała,że wróci do mnie i zamieszkamy tutaj w BA*.Nie potrafię powiedzieć Brodwayowi o moim wyjeździe do Meksyku.To tak daleko.Bardzo kocham mojego chłopaka i nie chciałam go zostawiać.Wylatuję już jutro..Jesteś najgorszą dziewczyną na świecie-pomyślałam i zasnęłam.Wczesnym rankiem spakowałam walizki do samochodu ojca,a sama poszłam się odświeżyć,żeby nie było widać,że przepłakałam pół nocy.Wykąpałam się i ubrałam w to.Zrobiłam ostry makijaż i zeszłam do auta.Droga na lotnisko dłużyła się nie miłosiernie.Postanowiłam napisać esemesa do przyjaciółki i prosić ją o opiekę nad moją wielką miłością.
Do:Fran,Violki
,,Przepraszam kochane,ale musiałam wyjechać.Kocham was<3 Proszę zaopiekujcie się Brodawykiem..;*Kocham i życzę wam szczęścia"~Camcia
Już po chwili otrzymałam wiadomość od dziewczyn
,,Ale jak to wyjeżdżasz??Gdzie i dlaczego?"~Francessca
Nie miałam już siły,więc wyłączyłam telefon i usadowiłam się wygodnie w fotelu samolotu.

~Brodway~
Dzisiaj nie widziałem się ze swoją dziewczyną,nawet w szkole jej nie było.Pytałem  przyjaciół,czy coś wiedzą,ale znowu nic.Zauważyłem,że kłamały.Chciałem jeszcze raz z nimi pogadać,ale tak na poważnie.
-Fran,Vilu możemy pogadać?-zapytałem z zaniepokojeniem
-Jasne.-odpowiedziały chórkiem
-Bo zauważyłem,że jest coś nie tak.Gdzie jest Camila?
-Fran musimy mu powiedzieć.-oznajmił jedna z dziewczyn,Viola
-Nie możemy..
-Proszę was,martwię się.Powiedz Violu co wiesz.-poprosiłem
-Przeczytaj to.-Fran pokazała mi wiadomość z rana od mojej laski.
-Gdzie jest? Dlaczego wyjechała?Czemu mi nic nie powiedziała?-wpadłem w furię
-Bro my też nic nie wiemy,uwierz nam.Nawet pisałam do niej,dzwoniłam,żeby się dowiedzieć coś na temat jej wyjazdu.-w oczach dziewczyn dostrzegłem przerażenie,żal,smutek i zaniepokojenie
-Kochałem ją,a ona mnie zraniła.Mogła nam powiedzieć,przecież wy się przyjaźnicie,a my kochamy-powiedziałem i wyszedłem,chciałem ukryć swój smutek i rozpacz.
Wybiegłem ze Sudio. Usiadłem na przypadkowej ławeczce w parku.Momentalnie z oczu polał się strumień łez.Tak jestem babą,płaczę po stracie dziewczyny...Inni by się cieszyli i korzystali z wolności,ale nie ja...Nie jestem taki.Kochaliśmy się,wspieraliśmy.Wiedziała przecież,że mogła mi ufać i wyżalić się.Postanowiłem nie poddawać się,dzwonić,pisać,szukać jej..
~Miesiąc później~
Camili nadal nie było.Nie mieliśmy kontaktu żadnego.W tym czasie dużo myślałem,nawet w ciszy sobie popłakiwałem. Nikt tak naprawdę nie wiedział jak tęsknię,cierpię.Tylko dziewczyny próbowały do mnie dotrzeć. Byłem niedostępny.Nie dostrzegałem miłości i poświęcenia innych.Dopiero po tym trudnym miesiącem zmieniłem się w bad boya.Całowałem przypadkowe dziewczyny,sypiałem z nimi,piłem,paliłem i trochę ćpałem nawet,imprezowałem.
-Bro co ty robisz?Jak możesz?-dziewczyny zadawały tysiące pytań
-Nic w tym złego,że palę!-odkrzyknąłem i chciałem odejść,ale dziewczyny mnie unieruchomiły
-Rzuć to!Uzależnisz się,a nie warto.
-To nie wasza sprawca co jem,robię,palę,piję.Nie jesteś moją matką!-wydarłem się na Fran
-Owszem nasza.Kochamy Cię jak brata.Martwimy się.Wróć do nas,do Studia.-zaproponowały
-Nie!-krzyknąłem i odszedłem
Po tej całej aferze z byłymi przyjaciółkami wróciłem do domu,zjadłem posiłek,odświeżyłem się i skakałem po kanałach w telewizji. .W pewnym momencie coś przykuło moją uwagę.Były to ,,Wiadomości z kraju i ze świata".W telewizji ujrzałem tę znajomą twarz.Rude włosy,piękne oczy.Znowu z oczu popłynęły mi łzy,kiedy usłyszałem,że nie żyje.Wraz z matką zginęła w wypadku samochodowym.Prawdopodobnie auto jechało za szybko i uderzyło w słup elekryczny,a on przewrócił się i wpadł na kobiety.Ostatnie zdanie mnie załamało:młodsza z ofiar była w trzecim miesiącu ciąży..Rozkleiłem się. Zamknąłem się w pokoju przeglądając wspólny album,który zrobiliśmy razem w dzień naszej tygodnicy.
Tutaj była taka odważna,piękna.Robiliśmy wtedy sobie      sesję zdjęciową w domu mojej matki...

                                                                                                                                                                                                                                   












To jest fotka z urodzin mojego Aniołka,dziewczyny wtedy nieźle zabalowały!












Jej pierwszy duet z Lu!







Selfie z rana jak śmietana! Focia z przed dwóch lat,kiedy Cami poznała Fran i Violkę..




                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

















Tutaj byliśmy tacy szczęśliwi ;c


                                            






Nasz pierwszy pocałunek,taki słodki-Cmok,cmok!~Maxi








Zamknąłem ten album.Tyle wspomnień,pocałunków...Wszystko prysło z czarem losu.Wziąłem parę tabletek i popiłem alkocholem.Zasnąłem na wieki.
_____________________________________________________________________
Bardzo,ale to bardzo was przepraszam za takiego beznadziejnego One Shota,ale w połowie mnie zacięło ;c A szczególne przeprosiny kieruje do Ciebie Pariii <3,ponieważ zamówiłaś sobie go,a ja ci wyskakuję tutaj z takim badziewiem ;((Następny będzie lepszy ;** Życzę miłego czytania <3
_________________________________________



piątek, 1 maja 2015

Kolejny One Shot



One Shot-Dobre rady


~Narracja~
Bo przyjaciel to osoba,która zawsze ci pomorze.Bez względu na wszystko jest z tobą.I tak było też w przypadku Ludmiły,Fererico i Natalii.Grupka przyjaciół trzymała się razem.Mimo przeciwności losu bardzo się kochali i wspierali.Tego miesiąca chyba żaden z kumpli nie zapomni przez długi czs, a może nigdy..Zobaczymy.

~Fede~
Jestem zazwyczaj zwykłym chłopakiem z marzeniami, jak każdy..Chyba.. Po za tym,że dziewczyny za mną szaleją nie rozumiałem dlaczego moja przyjaciółka nie chciała ze mną być.Wolała tego całego jak mu tam...Maximiliana.. Byłem w stanie zrobić dla tej blondyny wszystko,nawet oddać życie A ona co?Nie zauważała tego jak się starałem,chciałem aby była szczęśliwa.

 ~Ludmi~
Nie rozumiałam dlaczego mój przyjaciel nie potrafi pojąc faktu,iż nie chcę zniszczyć tej relacji pomiędzy nami.Wiem,że miłość, rozstanie albo zdrada byłaby w stanie zniszczyć to co mamy.Miałam świadomość,że Maximiliano lubi podrywać inne,ale wierzyłam w jego przemianę. Fede za to nie umiał tego w nim zauważyć. Chłopak w kolorowej czapeczce był moim darem od losu.Natalia chyba jako jedyna to rozumiała i wspierała mnie w tym, nawet moja własna matka doradzała mi,że Maxi to nie chłopak dla mnie.Nie lubiła go,ponieważ przez niego moja przyjaciółka Naty cierpiała, można powiedzieć,że miała depresję.Chodziła do psychologa (od autorki:matka Ludmi tutaj jest psychologiem).Do teraz cierpi.Mniej,ale jednak.. Ja widzę w nim jako jedyna miłego,kochanego,słodkiego,kochającego chłopaka.

~Natka~
Kochałam Maxiego nad życie,tak jak teraz robi to Ludmi. Chłopak miał szanse być z nią szczęśliwy.Myślę jednak,że zmienił się na lepsze.Teraz liczy się Fede, który bardo przeżywa nową miłość przyjaciółki.On kiedyś pomagał mi,to teraz jest ten moment,w którym mogę wykazać się ja.Pomyślałam,że zabiorę go na pizzę lub tosty z szynką i serem-to jego ulubione danie.Później przejdziemy się do kina lub jakiś spacerek zaliczymy.Postanowiłam wcielić mój plan w życie.Zadzwoniłam do Fedusia:
-Halo!Siemka Fede co teraz robisz?-zapytałam z nadzieją,że odpowie nic
-No cześć młoda! Śpię a co?-chłopak był przygnębiony
-Nie śpimy tylko ubieraj się i wychodzimy.Będę u ciebie za dwadzieścia minut.Masz być gotowy słyszysz?-chciałam aby się rozerwał i przestał myśleć o niej
-Nie mam ochoty,wybacz.-oznajmił,a ja posmutniałam,ale spróbowałam zawalczyć
-Ej stary!Spać to miałeś w nocy..-oburzyłam się
-Jestem zmęczony.Pa- włoch się obraził 
Pomimo odmowy przyjaciela postanowiłam do niego pójść i wyciągnąć go z tego łóżka,albo sama do niego wskoczyć.O boże Natka o czym ty do cholery myślisz,przecież to twój najlepszy przyjaciel,jest jak brat-pomyślałam. Fede mieszkał może z trzy domy dalej ode mnie.Więc postawiłam sobie cel.PÓJŚĆ TAM I ZROBIĆ MU PRANIE MÓZGU..Poszłam niechętnie do łazienki,wykąpałam się, wyprostowałam włosy,umalowałam się i ubrałam najładniej jak potrafiłam, czyli tak.Poranne czynności wykonałam najszybciej jak potrafiłam i wyszłam z domu.Po drodzę spotkałam nową parę ze STUDIA 21..(Luxi=Ludmi i Maxi).Ominęłam zakochanych i weszłam na posesję obrażalskiego.
-Kto tam cholera jasna,chce spać!-krzyczał tak głośno,że słyszałam go na podwórku 
-Zawsze tak gości witasz?-zapytałam z uśmiechem na twarzy
-Ciebie szczególnie mała.-chłopak w końcu ukazał swoje idealne, białe ząbki
-No weź Feduś,bo ci grzywkę zepsuje-zaśmialiśmy się.On nawet jak spał,to miał na żelu postawiony swój znak rozpoznawczy-grzyweczkę.Zrobiłam tak jak mówiłam.
-Ej piękna!Nie zapominasz się tak czasem?-upomniał się
-Czemu?
-Myślałem,że przyjdziesz,bo znam cię za dobrze i zawsze nie odpuszczasz,to więc dlatego miałem włosy uporządkowane,żebyś nie musiała się mnie bać idiotko..-urwałam mu w połowie
-Dobrze mnie znasz,więc pytam się dlaczego królewicz nie jest gotowy jeszcze?
-Chciałem się jeszcze zdrzemnąć,bo myślałem,że zejdzie ci to dłużej
-Nie! Idź już pacanie się zbierać.-powiedziałam
~W kawiarnii~
Gadałam przez całą drogę z nim,ale nie dało mu się nic wytłumaczyć.Próbowałam przemówić mu do rozsądku,ale nie podziałało.Jeszcze na dodatek znowu musieliśmy mijać tych zakochanych(wiadomo o kogo chodzi-od autorki).Rzygać mi się chciało kiedy tak całował ją,jak wcześniej mnie.Zbierałam tylko łzy w oczach.Chciałam nie płakać.Obiecałam to Fediemu. Nie potrafiłam inaczej..
-Ej Natka co jest?-zapytał
-Nic,lepiej powiedz jak się czujesz.-chciałam zmienić temat
-U mnie okej,ale mów w tej chwili co się stało,że tak nagle płaczesz.
-Mówię przecież,że nic.-nie chciałam kłótni,więc wyszłam zostawiając go samego.
~Dom Natalki~
Szybko wbiegłam do siebie.Rzuciłam się na łóżko,próbowałam zasnąć,ale nic.Włożyłam moją ukochaną piżamkę <klik> i weszłam pod kołderkę.Zasnęłam momentalnie,nawet nie pamiętając kiedy oraz jak mi się to udało.

~Fede~
Ona znowu cierpi.Domyślałem się teraz z jakiego powodu.Przecież my mijaliśmy Ludmiłę z tym popaprańcem.Myślałem,że jest dobrze,przecież obiecała mi,że płakać nie będzie.Rozumiem ją,ona go kochała,a może nadal to robi.Zasłużyła na szczęście, tak samo jak ja.Pragnąłem jej go dać i stworzyć z nią dom, rodzinkę i w przyszłości dzieci.Pomyślałem,że zorganizuję dla niej piknik na naszej ulubionej polanie nad rzeką, Postarałem się jak mogłem.Poprosiłem ulubiony zespół Natki,aby nam zagrali romantyczną muzykę, załatwiłem najlepsze przekąski.Teraz tylko zostało wyciągnięcie ją z pokoju.Poszedłem do niej.

~Natalia~
Przespałam chyba cały dzień i noc.Wstałam z łóżka,przebrałam się, uczesałam i zeszłam na dół,by zjeść tosty.Ale coś,a zarazem ktoś mi to zepsuł.
-Cześć kochana.Jak się czujesz?-zapytał znajomy głos
-A jak mam się czuć?-odpowiedziałam koledze pytaniem na pytanie
-Może jakieś cześć,albo buziaczek co?
-Nie mam ochoty. Wyjdź. Wyglądam jak potwór.-chciałam go wyrzucić
-Nie jak potwór,tylko jak księżniczka.Moja księżniczka.
-Słodzisz Fede..-uśmiechnęłam się
-Wcale nie.-chłopak się oburzył
-Co dziś robimy?-zapytałam
-Mam plan,a zarazem niespodziankę. Idż się przebrać i idziemy-powiedziałem
-Już mi się podoba
-Masz pół godziny-jego uśmiech  wtedy był powalający
Cholera tylko trzydzieści minut!Nie zdążę nawet się wykąpać, a co dopiero ubrać i pomalować.Szybkim biegiem weszłam do wanny,aby wziąć relaksujący, szybki prysznic.Ubrałam najlepsze ciuchy <klik> i ładnie umalowałam.O boże spóźniłam się!On mnie zamorduje! Powoli zeszłam ze schodów,bo nie byłam za bardzo przyzwyczajona do sukienki i szpilek.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuję.-tylko się uśmiechnęłam
-Gdzie wychodzicie?-zapytała Ludmiła
-Niespodzianka.-powiedziałam
-Potem ci opowie.-Fede ominął dziewczynę otwierając mi drzwi
-Pa kochani!-blondyna krzyknęła i zamkneła za nami drzwi.
~Chwilę później~
-Jak tu ślicznie Fede.-odruchowo go pocałowałam,a chłopak tylko się uśmiechnął i oddał pocałunek
-Nie dziękuj,a to dla ciebie.-nagle zza drzewa wyszedł zespół R5 i zagrali nam moją ulubioną piosenkę,a Federico zaprosił mnie do tańca..Przetańczyliśmy chyba pół nocy.Najedliśmy się,ale przynajmniej nie cierpieliśmy.Po zjedzonej kolacji przyjaciel mnie pozytywnie zaskoczył:
-Natalio,uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem i zostaniesz moją księżniczką?-zapytał niepewnie
-Jasne,że tak.-pocałowałam mojego chłopaka bardzo namiętnie.
~Kilka lat później~
Razem byliśmy szczęśliwi.Mieliśmy córeczkę o imieniu Violka,która była bardzo mądra i kochana. Fede,jako mój mąż już szalał za małą,a ona za nim.Tylko on się nadawał na tatusia.Szczęśliwy,kochający i zawsze uśmiechnięty tata.
-Tatusiu,mamusiu!-dziewczynka wołała
-Co się dzieje kochanie?-zapytał Fede
-Kiedy będę miała braciszka?-mądra,chociaż ma tylko 3 latka
-A co chciałabyś?-Federico się uśmiechał łobuzersko do mnie
-Tak!Tak!Tak-dziewczynka krzyczała
-Pomyślimy nad tym z mamusią-zaśmialiśmy się
Z Luśką i Maxim nie utrzymujemy kontaktu,ponieważ wyjechali do Włoch rozwijać się jako piosenkarze.
____________________________________________________________________
Ten One Shot jest dedykacją dla moich najwierniejszych czytelniczek Patii <3 i dla Gabrysi ;* Miłego czytanka życzę ;*

Uwaga konkurs ;)

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie ;*,który polega na: 
*Trzeba napisać One Shota (dowolna długość,dowolna tematyka,do wyboru macie bohaterów z tego bloga http://naxiloveisbrutal.blogspot.com/search?updated-max=2015-04-22T08:08:00-07:00&max-results=7 ;D)
*Potem wybrać jakieś ładne zdjęcie bohatera dowolnego z Twojego One Shota
*Później wysłać mi to na priv  ;) (moje konta do portali znajdziecie w zakładce ,,kontakt")
Zgłoszenie należy wysłać albo tu w komentarzu,albo na priv gdziekolwiek chcecie ;* Konkurs trwa do 8.05,a zgłoszenia przyjmuje do 6.05.. ;** Miłej zabawy z pisaniem, weny twórczej życzę ;** <3 A i chyba dzisiaj rozdział 4 będzie na blogu, linka macie wyżej ;)) ... A tu pojawi się One Shot,ale mój ;** Zapraszam serdecznie do udziału w konkursie i czytania ;**
KOMENTARZ=MOTYWACJA 
Proszę zdjęcia Alby <3 



sobota, 25 kwietnia 2015

One Shot numer 2

One  Shot o miłości-,,Bo to miłość”

~Diego~
Byłem cichym,zazwyczaj zamkniętym w sobie chłopakiem.Nigdy nie brakowało mi pieniędzy.Miałem to czego zapragnąłbym mieć.Tylko zawsze byłem nie kochany przez żadną dziewczynę.Domyślałem się dlaczego..Ja nie potrafię kochać,szanować i być długo z jedną laską.Tak jestem typem zazdrośnika, podrywacza,jak to mówią inni… Ale postanowiłem się zmienić.Dzisiaj miałem zatrudnić nową sprzątaczkę,ponieważ poprzednia zaszła w ciążę i odeszła.Obudziłem się dość szybko,była godzina 13:03,więc pomyślałem,że lepiej będzie jak się odświerze,bo wczoraj trochę zabalowałem i śmierdzę.Niechętnie wstałem z mojego wygodnego łoża i powolnym krokiem podreptałem do łazienki,by wziąć prysznic.Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy z szafy i pobiegłem.Po relaksującej kąpieli zszedłem na śniadanie (były to tosty z szynką i serem).Około 14:30 usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem je,a w nich stała piękna ciemnowłosa włoszka.Miała śliczne białe zęby i oczy.Pomyślałem,że dla niej warto się zmienić.Zaprowadziłem ją do salonu,aby podpisała dokumenty i omówiła ze mną warunki pacy.Po ustaleniu spraw organizacyjnych postanowiłem zabrać dziewczynę na spacer.
-Eem może przejdziemy się po mieście?-zaproponowałem z szyderczym uśmiechem,który tak świetnie działał na piękne dziewczyny
-Nie dziękuję.Ja tu przyszłam pracować,a nie spacerować,czy tam inne rzeczy.-odpowiedziała niechętnie co mnie tylko podniecało(^^)
-No chodź,mówię Ci będzie fajnie.Poznamy się bliżej.-powiedziałem.Widziałem w jej oczach jak na nią działam.
-Dobra,ale tylko kwałek i wracam do roboty.-zgodziła się
-Tak w ogóle mam na imię Diego-przedstawiłem się jak na normalnego człowieka przystało
-Jestem Francessca,ale mów mi Fran-dziewczyna zrobiła to samo
-Masz piękne imię,z resztą cała jesteś piękna-próbowałem ją poderwać
-Przestań,nie prawda-powiedziała i udawała obrażoną
-Ej nie obrażaj się kotku!
-Nie mów do mnie kotku!-krzyknęła
-Mogę mówić jak chcę-wystawiłem jej język
-Nie schlebiaj sobie.-uśmiechnęła się
-I tak jestem najprzystojniejszym chłopakiem na świecie!
-Nie!-odkrzyknęła
-Tak myszko!
-Nie! i nie mów do mnie myszko!
-Kochanie,chcesz się przekonać jak świetnie całuję?-zapytał pół żartem-pół serio
-Fuj! Nie!-widziałem jak żartuje
-Nie jest tak źle.-oznajmiłem
Tak spacerowaliśmy jeszcze może z dwie godzinki i także poszło w swoją stronę.Piękna ta włoszka.Musi być moja pomyślałem
~Francessca~
~Kilka miesięcy później~
Nie wierzę.. Zakochałam się w nim.Pomimo tylu dzielących nas różnic kocham go nad życie.Jesteśmy razem już tydzień,ale nie pozwala mi u siebie pracować, bo twierdzi,że dziewczyny takie niby piękne jak ja nie nadają się na sprzątaczki.Byliśmy szczęśliwi.Aż do pewnego dnia.Na mojej urodzinowej imprezie Dieguś tak się upił,że nie panował nad sobą.
-Nienawidzę Cię szmato!-krzyczał na mnie jak opętany,a ja nic tylko stałam jak wryta i płakałam
-Jak możesz do mnie tak mówić, to ja Fran twoja dziewczyna!-kłóciłam się z nim
-Nie jesteś moją dziewczyną tylko dziwką,którą nikt nie kocha.-po tych słowach totalnie się rozkleiłam
-A ja Cię kochałam!
-Ja Cię nie! Biedna tępa dzido.Idź sobie stąd!-nadal na mnie krzyczał
Ja wybiegłam z jego domu i schowałam się za drzewem.Było już późno.Ze łzami w oczach postanowiłam pójść i spakować swoje walizki z jego domu i wyjechać,ale nie udało mi się,On wpadł do mojego pokoju.Był nachalny,Zgwałcił mnie.Jak mógł mi to zrobić.Pobiegłam do kuchni i wzięłam z lodówki alkohol i jakieś tabletki. Na kartce napisałam swoje ostatnie słowa.”KOCHAŁAM CIĘ,A TY MNIE ZGWAŁCIŁEŚ, UFAŁAM CI,A TY MNIE ZDRADZIŁEŚ.TWOJA FRANCESSCA ;* -,- .Położyłam ją na łóżko i zasnęłam na zawsze.
_______________________________________________________________________
One Shot na zamówienie Patiii ♥ <3 mam nadzieję,że się spodoba ;* życzę miłego czytania ;**

No i jest OS numer 1

One Shot niespodzianka
Leon


Federico


~Leon~
Od jakiegoś roku byłem z Larą.Myślałem,że jest nam ze sobą dobrze,ale ona od pewnego momentu mnie zaczyna okłamywać na każdym kroku.Kochaliśmy się, mogliśmy sobie ufać...Dzisiaj kiedy przyszedłem na tor wyścigowy,bo uwielbiałem motocross podsłuchałem pewną,chyba tajemniczą kłótnię pomiędzy swoją dziewczyną,a moimi przyjaciółmi.Dziwne,bo nigdy jakoś specjalnie nie lubili się. Postanowiłem,że podejdę bliżej i przysłucham się tej rozmowie,a więc i tak zrobiłem
-Federico przecież wiesz,że nie mogę tu zostać!-dziewczyna krzyczała
-Ale Lara nie możesz mu tego zrobić.-najwidoczniej kłótnia toczyła się o mnie pomyślałem
-Feduś,ale nie myśl sobie,że chce go zranić albo coś-powiedziała włoszka
~Chwilę później~
-Hej Leon.-podbiegł do mnie wesoły Andres
-Cześć,co ty tu robisz?-zapytałem prosto z mostu
-Przyszedłem,bo myślałem,że masz trening.-oznajmił
-Tak,oczywiście zaraz muszę iść-chciałem go spławić,by nadal podsłuchiwać swoją dziewczynę
-No dobrze już sobie idę.-oznajmił mój kumpel i wyszedł
Andres od zawsze mnie znał bardzo dobrze.Kumplowaliśmy się od dzieciństwa.Faktycznie był troszkę głupi,ale i tak się bardzo lubiliśmy.Pomyślałem,więc,że podejdę do nich.Ciekawe czy ktokolwiek z tej dwójki mi powie o co kaman.
-Cześć kochanie.-pocałowałem Larę w policzek
-No gołąbeczki to ja was zostawiam-powiedział Federico i poszedł sobie.Świetnie teraz to chyba się nie dowiem o co chodzi.Zapytałem Larę,ale jak zwykle nic.Cisza.Ta niezręczna cisza między nami.
~Następnego dnia,popołudnie~
Jak codziennie poszedłem do swojej ulubionej knajpki ,,REX” na obiad i koktajl.Zaprosiłem również Fede,aby dowiedzieć się o co chodziło wczoraj.Szybko przebudziłem się z dżemki i pobiegłem się odświeżyć.Wykonałem codzienne czynności.Zajęło mi to godzinkę.Nie wierzę,że tak szybko-pomyślałem i zszedłem na dół po rzeczy wcześniej przygotowane do wyjścia.Kiedy dotarłem do knajpki, to Feduś na mnie czekał.Podszedłem i przywitałem się jak normalny człowiek:
-Cześć młody!
-O hej Leon-chłopak zrobił to samo
-Co tam-zapytałem,żeby nie podpaść
-W porządku,a tam?-przyjaciel dokładnie obserwował moje ruchy
-Nie jest dobrze.-przyznałem się
-Mój stary co cie gryzie-przejęty Fede się zmartwił
-Nie układa mi się z Larą.
-Rozmawiałeś z nią?-zapytał
-Właśnie nie, wczoraj tylko się przywitałem, ona uciekła.-odpowiedziałem nerwowo bawiąc się palcami
-Faktycznie kiepska sprawa,wiesz muszę ci coś powiedzieć.-bałem się
-Wal śmiało
-Bo wiesz ona wyjeżdża,gadałem z nią.-powiedział
-Kiedy?Jak to? Dlaczego mi to robi?Kochałem ją.-zadawałem milion pytań na raz.
-Tak szczerze,to już jej nie ma.Wczoraj w nocy poleciała.-oznajmił Federico zostawiając mnie samego na pastwę losu.
Jak mogła mi to zrobić?I nic nie powiedziała.Wyżaliła się jemu,a nie mnie.Dlaczego? Tego dnia upiłem się i nie pamiętam co wtedy robiłem, jak dostałem się do domu.
~Lara~

Nie chciałam go ranić.To dobry chłopak i bardzo go kochałam,ale niestety niedawno dostałam telefon z wytwórni muzycznej,że chcą mnie wypromować.Musiałam jechać.To była jedyna szansa.Mam nadzieję,że będzie szczęśliwy i kochany przez inną dziewczynę jak przeze mnie.
___________________________________________________________________
Oto pierwszy na tym blogu OS.; ) Zamówiłam go Ga Bi <3 To dla ciebie,mam nadzieję,że się spodoba ;**